Urodziny bł. ks. Popiełuszki

Przedstawiciele rządu i władz samorządowych, NSZZ "Solidarność", kapłani, siostry zakonne i tłumy wiernych z różnych zakątków Polski uczestniczyło w głównych uroczystościach 70. rocznicy urodzin warszawskiego męczennika bł. Jerzego Popiełuszki.

Uroczystości odbyły się w jego rodzinnej miejscowości Okopy. Eucharystii przewodniczył abp Edward Ozorowski, metropolita senior archidiecezji białostockiej, a homilię wygłosił ks. prof. Jerzy Lewandowski z UKSW. - Musimy postawić sobie pytanie: Jak to się stało, że z tej całkowitej klęski skromnego człowieka, oddanego Bogu, Ojczyźnie i Kościołowi zrodziła się taka wielka, nieodpowiedzialna nienawiść? Nikt nie stanął przy nim, oprócz bp. Kraszewskiego. A więc kolejne pytanie: Jak to się stało, że z tej całkowitej klęski, osamotnienia, odsunięcia zrodziła się w Ludzie Bożym głęboka wiara, że jest to ktoś wyjątkowy, wielki, święty? - pytał kaznodzieja. Podkreślił, że ks. Popiełuszko był kimś głęboko religijnym, kto wyniósł z domu rodzinnego szacunek do Kościoła, biskupa i papieża. I za to został ukamienowany.

- Jak to się stało, że do dziś zbierają się we wszystkich kościołach świata biskupi i kapłani, by oddać cześć i hołd temu świętemu Męczennikowi? A zatem może trzeba się uderzyć w pierś? Ktoś zawinił, ktoś oszukiwał, ktoś kłamał. Do dziś nikt nie powiedział Kościołowi i Ludowi Bożemu: Przepraszam za Jurka Popiełuszkę - mówił z przejęciem ks. prof. Lewandowski.

Ziemia suchowolska szczyci się, że tu właśnie się urodził, wychowywał, chodził do szkoły i zdobył się na trud odważnego głoszenia Ewangelii. Przypomniał o tym na zakończenie Eucharystii abp Ozorowski. Wspomniał także zmarłych rodziców bł. ks. Jerzego - Mariannę i Władysława Popiełuszków. - Pamiętamy chodzącego z pokorą ojca i matkę tak dzielną, która po śmierci syna nie załamała się, ale dalej promowała jego hasło. Tę prostą, zwykłą, ale jakże urokliwą kobietę, której policzki były jakby skórką chleba, a chusta, którą zawsze nosiła na sobie niczym kosz kwiatów, które rosną tu na polach i łąkach - mówił Arcybiskup.

Po Mszy odbył się koncert w wykonaniu Orkiestry Reprezentacyjnej Policji i Chóru Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Dla zwiedzających otwarty był też dom rodzinny bł. ks. Jerzego.

za: Łukasz Krzysztofka, Urodziny bł. ks. Popiełuszki, w: Niedziela Warszawska z 17.09.2017, s. III.

Patron Polski

Francja wraca do Boga za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko nigdy nie odwiedził Francji, a jednak właśnie nad Sekwaną jego przesłanie wiary i miłości z ogromną siłą zdobywa serca ludzi. to nie tylko pomniki, ulice noszące jego imię czy publikacje mu poświęcone. W czasach powszechnej niewiary i miłości z ogromną siłą zdobywa serca ludzi. To nie tylko pomniki, ulice noszące jego imię czy publikacje mu poświęcone. W czasach powszechnej niewiary "najstarsza córa Kościoła", przez wieki opoka katolicyzmu i świetlany wzór dla chrześcijańskiej Europy, dziś smutny przykład zagubienia łaski chrztu, jest ewangelizowana przez polskiego kapłana.

14 września 1947 roku w małych Okopach na Podlasiu i Questmbert w Bretanii radowano się narodzinami kolejnych synów w dwóch wielodzietnych rodzinach. Jerzy Popiełuszko i Bernard Brien nie spotkali się za życia, nie wiedzieli nawet o sobie. Połączyła ich tajemnica świętych obcowania. Ksiądz Jerzy pojawił się na drodze swego francuskiego rówieśnika w 2012 roku, gdy Pan Bóg wyprostował pogmatwane ścieżki życia Bernarda, ofiarowując mu łaskę nawrócenia i przyjęcia sakramentu kapłaństwa. 65-letni ksiądz podczas pielgrzymki do Polski dowiedział się, że jest rówieśnikiem, a nawet bliźniakiem kapelana "Solidarności". Poznał jego historię i zachwycił się duchowością ks. Jerzego.



Cudowne uzdrowienie

Po powrocie do Francji rozpoczął pracę duszpasterską w szpitalu w Créteil. Tam 14 września 2012 roku został wezwany do umierającego na białaczkę pacjenta, Francois Audelana, by udzielić mu ostatniego namaszczenia. Uświadomił sobie, że jest to dzień urodzin ks. Jerzego (i zarazem jego). Wyjął obrazki męczennika, które zawsze ma przy sobie, zaproponował żonie i polskiej siostrze Rozalii Oleniacz, michalitce posługującej w szpitalu, modlitwę o kanonizację męczennika z prośbą o łaskę uzdrowienia Francois.

Ksiądz Bernard zwrócił się wprost do swego duchowego brata: "Jerzy, dzisiaj jest szczególny dzień, dzień moich i twoich urodzin, jeżeli masz coś zrobić szczególnego, to właśnie dzisiaj jest okazja". W niewytłumaczalny sposób Francois został natychmiast uzdrowiony. Komórki rakowe obecne wcześniej w jego organizmie zniknęły. Właśnie to nagłe, natychmiastowe i radykalne uzdrowienie zostało wybrane jako cud do kanonizacji ks. Jerzego. W 2015 roku francuska komisja diecezjalna stwierdził autentyczność cudu przypisywanego ks. Jerzemu, akta sprawy zostały przesłane do Kongregacji Spraw Świętych. Teraz, gdy mija wymagane w przypadku chorób onkologicznych pięć lat od uzdrowienia, by stwierdził jego pewność, finał prac nad ostatecznym orzeczeniem Stolicy Apostolskiej bardzo się przybliża.

Nieprzypadkowe - przecież w historii zbawienia nie ma żadnych przypadków - jest też miejsce, gdzie doszło do cudu. Ksiądz biskup Michel Santier, ordynariusz Créteil, podczas wizyty w Polsce modlił się przy grobie bł. ks. Jerzego. Poruszony pięknem jego życia i męczeńską śmiercią ofiarował swoją diecezję pod opiekę ks. Jerzemu.

- Zostałam zaproszona do Francji na 32. rocznicę śmierci ks. Jerzego i zobaczyłam, co tam się dzieje. Ludzie bardzo modlą się za jego wstawiennictwem - opowiada Katarzyna Soborak, szefowa Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy kościele św. Stanisława Kostki.

To wielka tajemnica, dlaczego właśnie w tym zdechrystianizowanym i dogłębnie zlaicyzowanym społeczeństwie polscy święci - ks. Jerzy, Jan Paweł II (cud do beatyfikacji zdarzył się właśnie we Francji) - nawracają i rozpalają wyziębłą wiarę. Obok tych znaków działania Pana Boga nawet racjonalni Francuzi nie przechodzą obojętnie.

W tej samej diecezji, gdzie zdarzył się "cud z Créteil", ks. Bernard Brien uprosił w ubiegłym roku za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego kolejne niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uzdrowienie.

Silny miłością

z Katarzyną Soborak, kierownik Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki, rozmawia Małgorzata Rutkowska

- Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko otrzymał szczególny przywilej od Pana Boga: urodził się w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września. To był taki pierwszy znak z Nieba, że w jego życie wpisany będzie krzyż, trudna łaska cierpienia?

- Pani Marianna Popiełuszko opowiadała mi, że zanim jeszcze urodził się ksiądz Jerzy, oddała go Panu Bogu. Bardzo pragnęła, że jak się urodzi dziewczynka, to zostanie zakonnicą, jak chłopiec - kapłanem. To było jej marzenie. Gdy w święto Podwyższenia Krzyża Świętego urodził się ks. Jerzy, mama była szczęśliwa, że na pewno to będzie kapłan. W Okopach i w okolicy niemal w każdej rodzinie były powołania i mama też bardzo tego pragnęła. Ksiądz Jerzy miał od początku specjalne błogosławieństwo Pana Boga i na pewno bóg miał w stosunku do niego swoje plany i go prowadził.

- Jego drogi do świętości nie można zrozumieć bez domu rodzinnego w Okopach. To była chyba najważniejsza szkoła życia ks. Jerzego? Na kolanach rodziców dorastał do świętości?

- W domu państwa Popiełuszków codziennie klękało się do modlitwy, wszyscy razem się modlili. Nigdy nie było z tym problemu. Ksiądz Jerzy już jako mały chłopiec ustawiał sobie na stoliku święte obrazki i kwiatki, narzucał na siebie jakieś chustki i naśladował księdza. Wzrastał w atmosferze rodzinnej modlitwy - w maju zawsze odmawiali litanię do Matki Bożej, w czerwcu - do Serca Pana Jezusa, w październiku Różaniec. Jak ks. Jerzy zaczął chodzić do szkoły, od razu chciał służyć do Mszy św., być ministrantem, chociaż do kościoła miał daleko, ok. 4,5 km. Wstawał bardzo wcześnie, bo Msza św. rozpoczynała się o godzinie siódmej rano. Po drodze mijał krzyż, który stoi do dziś, ramionami zawieszony na komarach drzewa, rośnie w górę razem z nim. To pamiątkowe miejsce modlitwy ks. Jerzego. Mam nieraz go prosiła, żeby został w domu, bo pogoda nie sprzyja, mróz, śnieg. Nigdy nie chciał zostać, nawet gdy się źle czuł. Wytrwałość ks. Jerzego była niesamowita. Aż do matury służył w kościele w Suchowoli jako ministrant.

Żyje w naszej rodzinie

Rozmowa z Agnieszką Popiełuszko, bratanicą bł. ks. Jerzego

- Jako młoda osoba, jak się Pani dowiadywała o ks. Jerzym? Ze świadectw rodziny czy raczej z oficjalnych źródeł?

- Bardziej z opowieści taty, babci [pani Marianny Popiełuszko], bo bardzo byłam zżyta z babcią. Babcia nas wychowywała, bo bardzo młodo straciliśmy mamę i ona była dla nas wzorem do naśladowania, wzorem, jak żyć. Przekazywała nam takie samo nauczanie, jak ks. Jerzemu: o miłości, o byciu dobrym człowiekiem.

- Też modliliście się wspólnie?

- Tak, też były modlitwy, pamiętam je do dziś, modlę się i jest to dla mnie ważne. Ksiądz Jerzy jest dla mnie wielkim wzorem, z którego czerpię przykład i przekazuję swojej rodzinie, swoim dzieciom. On jest, żyje w naszej rodzinie. Pomimo że go nie ma, ale odczuwamy jego obecność w domu, w rodzinie.

Uformował go polski dom

Uformował go dom rodzinny. Od rodziców zaczerpnął miłość Boga i Ojczyzny i gotowość do ponoszenia ofiary dla tych wartości. W Suchowoli i Okopach uroczyście świętowaliśmy 70. rocznicę urodzin bł. ks. Jerzego Popiełuszki, męczennika komunizmu, kapelana "Solidarności". Przyszedł na świat 14 września 1947 r. w Okopach.

Atmosfera dwudniowych uroczystości była prawdziwie rodzinna, domowa, taka, jaki był ks. Jerzy - radosny, wychodzący naprzeciw każdemu człowiekowi.

Ingres ks. Jerzego

Niedzielne obchody rozpoczęły się od złożenia kwiatów na grobie rodziców ks. Jerzego na cmentarzu parafialnym w Okopach. Potem przed jego domem rodzinnym w południe odprawiona została uroczysta Msza Święta, której przewodniczył emerytowany metropolita białostocki ks. abp Edward Ozorowski.

Eucharystia zgromadziła rodzinę błogosławionego, mieszkańców Okopów i sąsiednich miejscowości, przyjaciół ks. Jerzego, ludzi, którym bliski jest patron naszych czasów, którzy modlą się za jego wstawiennictwem.

- Dzisiejsza uroczystość to jakby ponowny ingres ks. Jerzego do parafii suchowolskiej. [...] Myślę, że my, na tej ziemi żyjący, powinniśmy docenić to, co Pan Bóg w nim dokonał, a także dziękować za jego wielkie dzieła pośród nas czynione, a przede wszystkim winniśmy każdego dnia umacniać naszą wiarę - mówił ks. abp Edward Ozorowski.

Ksiądz arcybiskup przypomniał, że ks. Jerzy jest męczennikiem, który zginał za wiarę, za to, że wskazywał całym swoim nauczaniem na Chrystusa i Ewangelię.

- Są dziś tacy, którzy chcieliby obwiniać Pana Boga za wszelkie zło, za obozy, za łagry, za więzienia. Chcieliby, żeby Pan Bóg za nie przepraszał. A tych, którzy proponują, żeby to człowiek w sobie poszukał przyczyn tego stanu, zwykle prześladują, a nawet zabijają. Wśród tych ostatnich był i ks. Jerzy Popiełuszko - stwierdził ks. abp Ozorowski.