Kielce: przed bazyliką katedralną otwarto wystawę o ks. Jerzym Popiełuszce

Na Placu Najświętszej Maryi Panny przed bazyliką katedralną przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki otwarto dzisiaj wystawę planszową poświęconą życiu i działalności kapelana „Solidarności”, zamordowanemu w 1984 r. przez funkcjonariuszy SB. Będzie ona dostępna do końca sierpnia.

Ekspozycja prezentuje życie, działalność kapłańską i męczeńską śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. Postać kapelana Solidarności została ukazana na tle dokumentów Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którego zadaniem była walka z Kościołem oraz archiwalnych materiałów Instytutu Pamięci Narodowej.

Część ekspozycji dotyczy represji, którymi kapłan nękany był przez wiele lat, od pobytu w specjalnej „jednostce kleryckiej” w Bartoszycach, poprzez inwigilację, przesłuchania w prokuraturze, aresztowanie, wreszcie tragiczną śmierć 19 października 1984 r. Ukazano również fotogramy z pogrzebu i pokazowego procesu byłych oficerów SB, którzy dokonali zbrodni. Jest także wątek rodzinny, klerycki, szkolny.

Obok prywatnych zdjęć rodziny i przyjaciół kapłana oraz ze zbiorów parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu w Warszawie, przedstawiono szereg dokumentów z zasobów archiwalnych IPN.

Prezydent Kielc Wojciech Lubawski podczas otwarcia wystawy podkreślił, że jest ona skierowana głównie do młodzieży, bo ks. Popiełuszko stanowi przykład wierności ideałom, niezłomności.- „To postać naszej młodości, naszych ideałów sprzed lat. Wiedzę o tym kapłanie musimy przekazywać następnym pokoleniom” – mówił prezydent Kielc.

Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskich struktur „Solidarności” przypomniał motto życiowe zamordowanego przed 33 laty kapłana: „Zło dobrem zwyciężaj”. „Nie mówił o odwecie, ale o czymś ważniejszym, co wtedy trudno nam było zrozumieć. Że to zło dobrem i swoją postawą trzeba zwyciężać. Zginął męczeńską śmiercią, ale on nie przegrał, tylko wygrał (....). Pielęgnowanie dobra jest ważniejsze od odwetu” – podkreślił Bartosz.

Organizatorami wydarzenia są: Region Świętokrzyski NSZZ „Solidarność”, Prezydent Miasta Kielce oraz kielecka Delegatura Instytutu Pamięci Narodowej. Ekspozycja została przygotowana przez pracowników Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku.

Ks. Jerzy Popiełuszko (1947 – 1984), zamordowany przez SB kapelan NSZZ „Solidarność”. Był m.in. duszpasterzem służby zdrowia i młodzieży, kapelanem Huty „Warszawa”, inicjatorem Mszy za Ojczyznę w stanie wojennym i pielgrzymek ludzi pracy na Jasną Górę, które gromadziły tysiące osób. W nauczaniu podejmował aktualne problemy moralne i polityczne, bronił prawdy i godności człowieka. Był atakowany i wielokrotnie przesłuchiwany przez aparat władzy państwowej. 19 X 1984 r. został porwany przez oficerów SB w Górsku k. Torunia i zamordowany. Pochowany obok kościoła św. Stanisława Kostki w Warszawie. Beatyfikowany 6 VI 2010 r.

dziar / Kielce
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 sierpnia 2017
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Prawda Mszy św. za Ojczyznę

Był 25 kwietnia 1982 r., ostatnia niedziela miesiąca. Na Mszy św. za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie tłumy ludzi słuchały kazania młodego kapłana Jerzego Popiełuszki.

Mówił o potrzebie wolności, nadziei i wytrwania, w Polsce trwał bowiem stan wojenny, a wielu działaczy Solidarności zostało internowanych. "Panie Miłosierny, tak wiele rodzin w naszej Ojczyźnie jest osieroconych. Do dzisiaj dzieci oczekują na powrót ojców i matek pozbawionych wolności, do dzisiaj rodzice oczekują na powrót dzieci. Za nimi szczególnie prosimy, aby skończył się czas ich udręki" - te słowa padły dokładnie 35 lat temu. Od tamtej pory Msze św. za Ojczyznę ks. Popiełuszko odprawiał już regularnie, miesiąc w miesiąc, aż do męczeńskiej śmierci w październiku 1984 r. To właśnie Msze św. za Ojczyznę okazały się wielkim powołaniem ks. Jerzego Popiełuszki. Chociaż budziły kontrowersje, i jeszcze do niedawna w niektórych środowiskach uznawano je za imprezy polityczne. Jaka jest prawda historyczna na ten temat?

By zło zwyciężali dobrem

Aby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw należy się przyjrzeć ich genezie. Inicjatorem Mszy św. za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki nie był wcale ks. Jerzy Popiełuszko, ale ówczesny proboszcz tej parafii - ks. Teofil Bogucki. To on w 1980 r. wprowadził zwyczaj modlitwy w intencji Ojczyzny, odwołując się do tradycji historycznej. "Miłość do Ojczyzny, serdeczna o niej pamięć w dobrym i złym czasie - to była najgłębsza pobudka wprowadzenia modłów za Ojczyznę i jej pomyślność" - tłumaczył. Przypominał, że Msze św. za Ojczyznę znane były jeszcze w średniowiecznej Polsce, kiedy to modlono się za króla i wojsko; odprawiano je też w czasie narodowych powstań i rozbiorów, a także w dwudziestoleciu międzywojennym i po II wojnie światowej.

Na Msze św. za Ojczyznę odprawiane przez ks. Boguckiego przybywali lekarze, nauczyciele, prawnicy, robotnicy. Kiedy wraz z upływem czasu proboszcz coraz bardziej dostrzegał, że problemy świata pracy bardziej niż jemu bliskie są młodemu księdzu Jerzemu Popiełuszce, który w tej parafii pracował i miał już za sobą prowadzenie duszpasterstwa w Hucie Warszawa, ostatecznie to jemu powierzył odprawianie tych Mszy św. I w ten właśnie sposób zaczęła się "przygoda" ks. Jerzego z Mszami św. za Ojczyznę.

Ksiądz Jerzy zawsze odprawiał tę Mszę św. w ostatnią niedzielę miesiąca. Wzbogacił oprawę artystyczną, włączając do współpracy znanych aktorów: Maję Komorowską, Annę Nehrebecką, Kazimierza Kaczora, Marię Homerską, Romę Szczepkowską, Leona Łochowskiego i wielu innych. Prosił, by czytali Ewangelię i psalmy, a także fragmenty klasyki literackiej. A w sam dzień Mszy św. za Ojczyznę już od świtu panował nastrój jakiegoś wielkiego wydarzenia w parafii. Od rana zjeżdżali się też ludzie z całej Polski. W kościele zawieszali dekoracje, flagi, stroili ołtarz. Gdy stawał przy nim ks. Popiełuszko, zapadała cisza. Ludzie przestawali się śpieszyć, narzekać, złorzeczyć. I zaczynali się modlić. Zwłaszcza wtedy, gdy ksiądz prosił w kazaniach, by przebaczali czyniącym zło narodowi, by nie złorzeczyli, by zło zwyciężali dobrem.

Kazania przygotowywał solidnie: najpierw sporządzał notatki. Świadczą o tym setki rękopisów, które zachowały się po śmierci w jego pokoju. Drobniutkim, wyrobionym, lekko pochylonym w prawo pismem zapisywał wszystko, co się dało: notesy, zeszyty w kratkę, małe, pojedyncze karteczki. Pewnie nie przypuszczał, że ujrzy to wszystko światło dzienne. W kazaniach podejmował temat prawdy, wolności, przebaczenia. W jednym z nich mówił: "Naród polski nie nosi w sobie nienawiści i dlatego zdolny jest wiele przebaczyć, ale tylko za cenę powrotu do prawdy. Bo prawda i tylko prawda jest pierwszym warunkiem zaufania". Był wymagający wobec słuchaczy, wzywał ich do moralnego wysiłku: "Słowa prawd, życie w prawdzie może kosztować, jest czasami ryzykowne, ale jak mówił prymas kard. Wyszyński: "Tylko za plewy się nie płaci. Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba zapłacić". Odnosił się też do bieżących wydarzeń w Polsce, ale zawsze w kontekście troski o ludzką godność. Tak było np. w maju 1982 r., po tym, jak ludzie zbojkotowali pochód pierwszomajowy i organizowali antypochody. Brali udział w Mszach św. w intencji świata pracy, a potem przechodzili ulicami stolicy w pochodzie. Zomowcy wpadali wtedy na tłum z pałkami, polewali ludzi armatkami wodnymi, rzucali gazy łzawiące przez uchylone drzwi kościołów. Wielu pobili i aresztowali. Te wydarzenia wywarły wielkie wrażenie na ks. Popiełuszce. Dlatego kazanie podczas Mszy św. za Ojczyznę 30 maja przybrało formę litanii: "Matko oszukanych, módl się za nami; Matko zdradzonych, módl się za nami; matko pojmowanych, módl się za nami; Matko przesłuchiwanych, módl się za nami...".

Modlitwa i nawrócenie

Popularność tych kazań denerwowała władze państwowe. Zarzucały one Kościołowi, że ks. Popiełuszko, odprawiając Msze św. za Ojczyznę, zajmuje się po prostu polityką. Inaczej widział to sam ksiądz Jerzy: "Msze za Ojczyznę są potrzebne, bo bardzo często proces nawracania się czy odnalezienia w ogóle Boga zaczyna się od właściwej postawy patriotycznej". Nie było w tych kazaniach akcentów politycznych, choć takie zarzuty wtedy oficjalnie wysuwano. To jest znamienne: ksiądz Jerzy miał wówczas ogromną szansę zaangażowania się bezpośrednio w politykę. Mógł stać się działaczem politycznym, ale świadomie tego nie uczynił. Inaczej pojmował swe posłannictwo. Dobrze ujął to mec. Edward Wende, który mówił, że ks. Popiełuszko "nigdy nie wydawał swoim wiernym poleceń politycznych, ale komuniści nie mogli tego zrozumieć. Mówił prawdę, która była dla nich niewygodna, ale zawsze głosił ją w kontekście Ewangelii".

Trzeba jednak przyznać, że nie zawsze znajdowało to zrozumienie nawet wśród niektórych kolegów księży. - Propaganda dotycząca tych Mszy św. rzeczywiście była negatywna. Niezbyt entuzjastycznie mówiono o nich nawet w niektórych kręgach kościelnych - wspomina ks. Jan Sikorski. Na początku sam był uprzedzony do tego typu celebry. Kiedyś jednak poszedł na nią z ciekawości. Nie spodziewał się jednak na nich tak podniosłego nastroju, głębokiej religijności, siły modlitwy. - Zrozumiałem, co znaczyły dwie godziny wolnej Polski podczas Mszy św. na Żoliborzu. I jak wielką krzywdę robi się ks. Popiełuszce, gdy mówi się, że jego działanie było uprawianiem polityki.

Ewa Tomaszewska z Solidarności natomiast wspomina, że ksiądz Jerzy zapytał ją kiedyś, dlaczego nie przychodzi na Msze św. za Ojczyznę. - Odpowiedziałam, że uchodzą za polityczne spotkania i że mnie to denerwuje. Wtedy ksiądz Jerzy odparł: "A czy ty wiesz, ilu ludzi spotkało się na nich z Panem Bogiem? Ilu się nawróciło?".

- Poszłam więc na tę Mszę s. i od tej pory uczestniczyłam w nich już regularnie. Przekonałam się, jak wielką siłę miała ta wspólna modlitwa. I że naprawdę można na niej doświadczyć Boga. Powstawała nowego rodzaju wspólnota. Było to również swoiste misterium - wspomina Ewa Tomaszewska.

Sam ksiądz Jerzy wyznał kiedyś: "To niesamowite, jak ci ludzie mogą wystać ponad dwie godziny na trzaskającym mrozie. A wszystko po to, by znaleźć się bliżej Kościoła albo wrócić do wiary. Nie tyło tygodnia, by ktoś dorosły nie poprosił o chrzest, nie wyspowiadał się po dziesięciu czy dwudziestu latach".

Nawrócenia sprawiały mu największą radość. "Przychodzi młody student i mówi mi, że po raz pierwszy na Mszy św. czuł się jak w teatrze - mówił ks. Popiełuszko w jednym z wywiadów. - Gdy był po raz drugi, czuł jakąś wspólnotę z ludźmi, którzy tak samo czują jak on. Po trzecim spotkaniu w kościele, z tym tłumem ludzi, przybiegł do mnie na drugi dzień rano, rzucił mi się na szyję i mówi: "Proszę księdza, ja całą noc się modliłem, ja siedziałem przy stole, głowę oparłem na rękach i ja się całą noc modliłem, coś się ze mną stało. Po dwóch miesiącach ów student pojechał na Jasną Górę i tam przystąpił do spowiedzi".

Wielu dziękowało ks. Popiełuszce za te Msze św. listownie. Ludzie byli wdzięczni, że "w okresie psychicznego załamania z powodu ciężkich warunków życia uczestniczenie w każdej Mszy św. w intencji Ojczyzny dodaje siły, przynosi uspokojenie, budzi nadzieję na lepsze jutro", albo za homilie, które "wzmacniają wiarę, pomagają żyć, wychowywać dzieci". "Nie umiem zamknąć w słowach swej wdzięczności do Księdza, że pomógł mi usłyszeć Boga, ale chciałabym, żeby Ksiądz wiedział, że teraz dźwigam swój krzyż z wdzięcznością i nadzieją na lepsze jutro i zwycięstwo prawdy - a prawdą jest Bóg" - pisała jedna z kobiet w listopadzie 1982 r.

W podobnym tonie pisane były inne listy: "Serdeczne Bóg zapłać za wszystko, co Ksiądz dla nas, zwykłych ludzi, robi. Homilie Księdza wypełnione są nieraz cierpką, gorzką, a przede wszystkim smutną Prawdą. Prawdą, której tak nam brakowało i nadal brakuje. ale zawierają także Nadzieję".

Robotnicy z Nowej Huty zaś napisali: "Prawda, którą usłyszeliśmy, mocno zapadła nam w serca i wzruszenia tego nigdy nie zapomnimy. Pragniemy gorąco zapewnić Księdza, że my, robotnicy Krakowa i Nowej Huty, nie zapomnimy przeżytych chwil i że przybywać będziemy na następne Msze św., bez względu na represje, które mogą nas spotkać".

Wielu w tych Mszach św. uczestniczy do dziś. Męczeńska śmierć ks. Popiełuszki nie przerwała bowiem Mszy św. za Ojczyznę, co pokazuje, że ich siłą była nie polityka, tylko wiara.

w: Milena Kindziuk, Prawda Mszy św. za Ojczyznę, w: Niedziela nr 16/2017, s. 27-28.