Prawda jest niezmienna. Rozmowa z Markiem Piotrowskim, przyjacielem bł. ks. Jerzego Popiełuszki

> W święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września 1947 roku, w Okopach na Podlasiu przyszedł na świat ks. Jerzy Popiełuszko. To miejsce szczególnie mocno ukształtowało przyszłego błogosławionego.

- Ksiądz Jerzy z domu rodzinnego wyniósł te cechy, które potem go uformowały jako kapłana - przede wszystkim głęboką wiarę i żarliwy patriotyzm, niezłomność i twardość charakteru. Niezłomna była jego mama, pani Marianna Popiełuszko, wspaniały człowiek. Podziwiałem ją, każde słowo wypowiedziane przez nią było genialne w swej prostocie. Zdobyła się na przebaczenie zabójcom ks. Jerzego, choć była to dla niej wielka tragedia, bo tego syna od początku wybrała do stanu kapłańskiego.

> Pan należał do bliskich współpracowników ks. Jerzego. Jak to się zaczęło?

- Mieszkałem naprzeciwko kościoła św. Stanisława Kostki, to była moja prafia. Zanim wprowadzono stan wojenny, na życzenie ks. prał. Teofila Boguckiego, bardzo mądrego i przewidującego kapłana, powstał w kościele punkt pomocy ludziom potrzebującym, obejmujący Żoliborz i Bielany. Ksiądz prałat poprosił, bym się tym zajął, ponieważ znał mnie od dziecka, byłem u niego ministrantem w parafii św. Jana Kantego. Gdy w czerwcu 1980 roku nastał u nas ks. Jerzy Popiełuszko, zacząłem obserwować jego działalność. Bardzo mnie to poruszało i przejmowało, więc zwróciłem się do ks. Boguckiego, czy nie mógłby mnie zarekomendować temu księdzu. I tak przystałem do ks. Jerzego.

> To było już w stanie wojennym, gdy ks. Jerzy rozpoczął prowadzenie Mszy św. w intencji Ojczyzny i wszystkich, którzy dla niej cierpią? Jego słynne kazania dawały siłę i nadzieję ludziom gnębionych przez komunistyczny reżim.

- W lutym 1982 roku ks. Bogucki zlecił ks. Jerzemu prowadzenie Mszy św. za Ojczyznę, które on sam rozpoczął jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego. Poznał tego kapłana, docenił jego charyzmat i stosunek do różnych środowisk, bo duszpasterstwo ks. Jerzego rozpoczęło się od lekarzy i pielęgniarek, później stopniowo jego kontakty rozszerzały się na inne grupy: robotników, ludzi kultury, inteligencję. Na Msze św. za Ojczyznę najpierw przychodzili warszawiacy, a później zaczęli przyjeżdżać ludzie z całej Polski.

SB oczywiście nie próżnowała i rozpoczęły się różne szykany, prowokacje. Ksiądz Jerzy Popiełuszko postanowił powołać służbę porządkową, szczególnie z uwzględnieniem właśnie Mszy św. za Ojczyznę. Wtedy właśnie, to mogło być na drugiej czy na trzeciej Mszy św., czyli marzec-kwiecień 1982 roku, ks. Bogucki polecił mnie ks. Jerzemu. Prowadziłem dwie służby - charytatywną i porządkową: odpowiadałem za wejście do zakrystii, przejście do ołtarza i na ambonę. Pracowałem z grupą ludzi, który chronili te miejsca.

> Msze św. za Ojczyznę jednoczyły ludzi wokół wiary, Kościoła, polskości i ideałów "Solidarności", wokół dóbr, które niszczyła władza.

- Praca duszpasterska ks. Jerzego nie ograniczała się do Mszy św. za Ojczyznę, ale trwała cały dzień. Bez przerwy, mimo swojego stanu zdrowia, przyjmował różne osoby, delegacje z całej Polski. Byłem świadkiem, gdy ktoś przyjechał z daleka, akurat ks. Jerzego nie było, i pyta się, gdzie jest ks. Popiełuszko. Ktoś powiedział, że jest ks. Bogucki. Ten pan odparł: "Nie, ja tylko z ks. Jerzym". To pokazuje, jakim szacunkiem i zaufaniem cieszy się ks. Popiełuszko.

Władzy komunistycznej chodziło o dezintegrację społeczeństwa, o rozbicie Narodu. Wiedzieli, że dla nich "Solidarność" stanowi zagrożenie, więc robili wszystko, żeby zastraszyć ludzi, by Polacy czuli się zagrożeni utratą pracy, aresztowaniem; żeby myśleli tylko o sobie, nie prowadzili jakiejkolwiek działalności, nawet rozmów, spotkań.

> Ksiądz Jerzy chciał, żeby ludzie wyzwalali się z lęku i stanęli po stronie prawdy, domagając się w pokojowy sposób poszanowania swoich spraw. Nie wzywał do obalenia siłą bezbożnego systemu, wierzył, że gdy Polacy będą wolni wewnętrznie, wtedy opadną kajdany niewoli zewnętrznej.

- Odważnie reagował na komunistyczne prześladowania. Doskonale wiedział, że pewnych granic nie może przekroczyć, dlatego w swoich kazaniach często cytował ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II. Kierował się nauką społeczną Kościoła. Słowa dobierał bardzo starannie, by ludziom przypominać, że mają swoją godność, że jako dzieci Boże nie powinni ulegać lękowi, poczuciu beznadziejności. Odwoływał się do historii Polski i na przykładach bohaterów pokazywał, jak bronić godności człowieka. Swoją kapłańską troską obejmował wiele dziedzin życia, poruszał w kazaniach np. sprawę chrześcijańskiego wychowania w szkole, obrony życia od poczęcia, rodziny, pracy ludzkiej. Głosząc prawdę Bożą, dotykał codziennych praw, którymi żyją ludzie. Chciał, żeby czuli się ważni, umocnieni w swej godności, nie ulegali naciskom i presji władzy komunistycznej, nie dali się podzielić.

> Nauczanie ks. Jerzego to gotowy program dla Polski, który mógł stać się fundamentem budowy nowego państwa według zasad katolickich. Niestety, po 1989 roku wybrano narzucony przez sojusz komunistów z częścią opozycji kierunek liberalny, antychrześcijański.

- Nie chciałbym tego sprowadzać do jakiejś krytyki, ale były pewne grzechy zaniechania, a nawet opuszczenia. Nauczanie ks. Jerzego jest aktualne, bo głoszenie prawdy jest niezmienne, głoszenie miłości jest niezmienne. I godność człowieka jako dziecka Bożego jest niezmienna. Religia katolicka jako jedyna wynosi godność człowieka na piedestał. Bardzo żałuję, że nie tylko nauczanie i myśli ks. Jerzego, ale również bł. Prymasa Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II nie są wykorzystywane poza takimi mediami jak "Nasz Dziennik", Radio Maryja i Telewizja Trwam, że nie przypomina ich Kościół na co dzień. Wtedy te postacie byłyby żywe. A jeżeli tylko ograniczamy się do rocznic, to społeczeństwo tym nie żyje.

> A jak przyjaźń z ks. Jerzym wpłynęła na Pana życie?

- Bardzo dużo mu zawdzięczam, trudno, żeby było inaczej, znaliśmy się tak bardzo blisko. Ksiądz Jerzy miał do mnie do tego stopnia zaufanie, że skierował do mnie na nocleg swojego przyjaciela z Krakowa, ks. Kazimierza Jancarza, gdy odjechał mu ostatni pociąg. Spotkania z ks. Jerzym, sprawy, które poruszał w swoich homiliach czy w rozmowach między nami, odbiły się na pewno na mojej wierze, na postrzeganiu Kościoła, kapłaństwa, duszpasterstwa. Już po śmierci ks. Jerzego ks. Bogucki zaproponował mi zorganizowanie służby informacyjnej, która miała zbierać wiadomości o kulcie męczennika. Współpracowałem z s. Jana Płaską, urszulanką, ona była głównym redaktorem miesięcznika "Bóg i Ojczyzna", ale ja dostarczałem materiały.

> Pan dalej czuje się na służbie u ks. Jerzego?

- Tak, byłem w ubiegłym roku współorganizatorem pielgrzymki do Francji, gdzie miało miejsce cudowne uzdrowienie Francois Audelana z choroby nowotworowej za wstawiennictwem ks. Jerzego. Myślałem, że na tym wyjeździe do Paryża się skończy, bo to już i wiek, i stan zdrowia, ale nie, muszę działać dalej. Po polskich diecezjach jeździ przygotowana przede mnie i moją córkę wystawa pt. "W oczekiwaniu na kanonizację ks. Jerzego Popiełuszki", żeby pamięć o nim trwała. 11 października ekspozycję można będzie oglądać w kościele Matko Bożej Anielskiej w Wyszogrodzie.

> Dziękuję za rozmowę.

Źródło: M. Bochenek, Prawda jest niezmienna, w "Nasz Dziennik" nr 213/14.09.2026, s. 10.

Objawienia księdza Popiełuszki we Włoszech – czego dotyczą i jak je traktować?

Ks. Jerzy Popiełuszko od 16 lat objawia się mieszkance Włoch. Czego dotyczą te wizje? – można przeczytać w książce pt. „Niezwykłe objawienia ks. Jerzego Popiełuszki”, która ukazała się w Wydawnictwie Esprit z okazji 15. rocznicy beatyfikacji męczennika. - Przy czym, należy pamiętać, że opublikowanie książki na temat objawień ks. Popiełuszki nie jest równoznaczne z ich uznaniem przez Kościół, stanowi jedynie wskazanie, w jaki sposób je traktować i jakie mogą mieć znaczenie dla życia duchowego - twierdzi ks. prof. Józef Naumowicz.

Mieszkanka północnej Italii, Francesca Sgobbi, 7 lipca 2009 roku, po raz pierwszy doznała objawienia, chociaż nie wiedziała wtedy kim jest ks. Popiełuszko, nie znała też jego życiorysu (mało czytała, ukończyła tylko 5 klas szkoły podstawowej). Kiedy wizje się powtarzały, poinformowała miejscowego biskupa, potem swego kierownika duchowego, radziła się, w jaki sposób ma swe doświadczenia traktować. Potem poinformowała o tym wszystkim polski Urząd Postulacji do spraw beatyfikacji. Kilka razy odwiedziła też Polskę. – Pamiętam, jak żarliwie modliła się przy grobie ks. Jerzego, z jakim namaszczeniem oglądała jego dawne mieszkanie – opowiada na łamach książki „Niezwykłe objawienia księdza Popiełuszki” Katarzyna Soborak, notariusz procesu beatyfikacyjnego, kierownik Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu ks. J. Popiełuszki w Warszawie, która razem z ojcem dr. Gabrielem Bartoszewskim, kapucynem, promotorem sprawiedliwości w procesie beatyfikacyjnym, spotykała się z widzącą.

- Echa tych wizji od wielu lat docierały do Polski, wzbudzały zainteresowanie, ale prowokowały także do wielu pytań, dlatego warto było przybliżyć ich treść, przynajmniej w najważniejszych fragmentach – piszą autorzy książki: dr Milena Kindziuk i ks. prof. Józef Naumowicz, którzy rozmawiali z widzącą, a także z jej mężem Giorgiem. W pasjonujący sposób opisują oni życie Franceski, pełne ufności i wiary, ale też cierpienia – fizycznego i duchowego - Francesca i Giorgio, obecnie emeryci, przeżyli śmierć własnych dzieci, później adoptowali dwóch synów; obecnie „konsekrowani” przez biskupa, poświęcają swe życie głównie modlitwie. Propagują we Włoszech kult ks. Jerzego, jak czytamy na łamach publikacji.

Treść messaggi, czyli przesłań księdza Jerzego
W książce zostały opublikowane fragmenty przesłań, które ks. Popiełuszko dyktował Francesce, i które ona zapisywała (zostały przetłumaczone z języka włoskiego, na podstawie odręcznych zapisków Włoszki). Słyszała często od ks. Jerzego następujące sformułowanie: „Weź długopis, kartkę papieru i zapisz, co ci powiem”, po czym przekazywał jej przesłania. Na różne tematy związane z wiarą i życiem duchowym, wśród nich wezwania do modlitwy za Kościół.

Książka wkrótce do kupienia w naszej księgarni www.ksiegarnia.niedziela.pl


Oto przykładowe fragmenty zapisków Włoszki:

„Franceska, kiedy spotyka cię ucisk, przyjmij go, ale staraj się zrozumieć jego tajemnicę. Przyjmij cierpienie z rąk Boga, a w końcu je pokochasz. Bóg odwiedza cię także w ten sposób; cierpienie jest wizytą Boga”;

„Nie widzę drogiej twarzy Popiełuszki, ale czuję jego obecność, jego głos, jego bliskość. Zachęca mnie, abym jeszcze bardziej modliła się za rządzących i papieża, za cały Kościół i nie bała się tego, co mnie otacza. Każde spotkanie z nim rodzi we mnie wielką radość, której nie mogę wyrazić”.

Męczennik oręduje za nami

Przypadająca 6 czerwca br. 15. rocznica beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki stała się okazją do podsumowania rozwijającego się kultu męczennika komunizmu i publikacji raportu na ten temat. 

- Beatyfikacja ks. Jerzego dla nas wszystkich była wielkim przeżyciem, spełnieniem marzeń i nadziei, z którymi tutaj przychodziliśmy i pracowaliśmy [w Służbie Informacyjnej, w Ośrodku Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki - przyp. red.]. Trudno nawet określić naszą ogromną radość. Byliśmy w zespole osób pracujących przy drodze do beatyfikacji ks. Jerzego - wspominała podczas piątkowej konferencji z okazji 15-lecia beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki Katarzyna Soborak, świadek życia błogosławionego. - Spełniła się wówczas nadzieja, jaką pokładaliśmy od początku, żeby nie pozwolić zapomnieć kapłana, który ma być przykładem dla Kościoła i życia naszego Narodu - podkreśliła. 

Rozwój kultu

Podczas spotkania zaprezentowany został "Raport na temat kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki w 15. rocznicę beatyfikacji". Dokument jest świadectwem tego, że Naród nie zapomniał, ale z szacunkiem czci ks. Jerzego. 

"Ogromny rozwój kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki stanowi świadectwo nieustannego oddziaływania tego męczennika w Polsce i na świecie" - zauważa we wstępie do raportu ks. prof. dr hab. Józef Naumowicz, notariusz procesu kanonizacyjnego bł. ks. J. Popiełuszki. Zauważa, że raport pomaga zdać sobie sprawę, jak ogromny zasięga ma ten kult, w jak wielu dziedzinach się przejawia. "Wprawdzie obecnie do kanonizacji niezbędne jest jedynie uznanie jednego cudu za wstawiennictwem ks. Popiełuszki, to jednak ważna jest także świadomość dalszego rozwoju kultu bł. ks. Jerzego" - tłumaczy. 

- Zadziwiające jest, jak bardzo kult do dnia dzisiejszego się rozwinął i rozwija dalej - mówiła dr Milena Kindziuk, wykładowca w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie., autorka książek poświęconych bł. ks. Jerzemu Popiełuszce. - Do tej pory przy grobie ks. Jerzego było już ponad 23 miliony ludzi. Przybywają tu ludzie z całego świata, ze wszystkich kontynentów, z różnych krajów. Byli tu przedstawiciele władz z państw z całego świata. Był prezydent George Bush, była Margaret Thatcher. Przybyło tu dwóch papieży, Jan Paweł II i jeszcze jako kardynał Józef Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. Kilka dni temu był tutaj kard. Marcello Semeraro, prefekt dykasterii zajmującej się sprawami kanonizacji - wymieniała. 

Prelegentka wspomniała też swoje rozmowy z pielgrzymami przybywającymi do grobu ks. Jerzego. - Za każdym razem ci ludzie mówią, jak ważne dla nich było przybycie do grobu ks. Jerzego, modlitwa przy tym grobie, jak wiele łask wypraszali, jak wiele cudów. Wielu ludzi wierzy, że w ich życiu dokonało się za wstawiennictwem ks. Jerzego coś cudownego - relacjonuje. 

O rosnącym kulcie świadczy niesłabnące zainteresowanie relikwiami ks. Jerzego. Na terenie Polski znajduje się 1367 relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki, przeznaczonych do publicznego kultu, występujących w 794 miejscowościach. 

Mama bł. ks. Jerzego

Milena Kindziuk zauważa, że wpływ bł. ks. Jerzego na współczesny Kościół widać też po licznych publikacjach na jego temat, i to nie tylko w języku polskim, ale także po angielsku, francusku, niemiecku, chorwacku, a nwet koreańsku. - Ksiądz Jerzy jest męczennikiem, który żyje, którzy przemawia wciąż do ludzi na całym świecie. Jest on znakiem dla współczesnego świata, który często chce żyć tak, jakby Boga nie było - podkreśliła. 

Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki, błogosławionego Kościoła katolickiego, odbyła się 6 czerwca 2010 roku na placu Piłsudskiego w Warszawie. Uroczystościom przewodniczył delegat Papieża Benedykta XVI, ks. abp Angelo Amato, ówczesny prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, w obecności tysięcy pielgrzymów i kapłanów. Jak wskazała Milena Kindziuk, szczególnym uczestnikiem tamtego wydarzenia byłą mama błogosławionego. - Na rocznicy beatyfikacji nie można nie wspomnieć o pani Mariannie Popiełuszko, o mamie ks. Jerzego, która bardzo chciał dożyć dnia beatyfikacji. Pamiętam, jak mówiła, że jeżeli Pan Bóg będzie chciał, to ona dożyje. I chciał, bo mogła uczestniczyć w wyniesieniu na ołtarze swojego syna. Arcybiskup Amato, który wygłaszał homilię beatyfikacyjną, zwracał się bezpośrednio do mamy ks. Jerzego: Matko, oto syn twój żyje. Parafrazował słowa Ewangelii i zwracał się do pani Marianny Popiełuszko, która szła w procesji do ołtarza za relikwiami ks. Jerzego. Ta prosta, ale jakże mądra kobieta z białostockim Okopów szła do ołtarza, dumna z tego, że jej syn został błogosławionym. Mówiła, że śmierć ks. Jerzego to jest dla mnie kamień na całe życie, ale się cieszy, że jest wyniesiony na ołtarze, i ma nadzieję, że kiedyś się z nim spotka. No i teraz wierzymy, że są już razem, że się spotkali - wspomniała mamę ks. Jerzego Milena Kindziuk. 

Przy okazji 15. rocznicy beatyfikacji kapelana wolności do rąk polskich czytelników trafiła książka "Niezwykłe objawienia ks. Jerzego Popiełuszki we Włoszech" autorstwa Mileny Kindziuk i ks. Józefa Naumowicza. Dzięki publikacji możemy poznać Francescę Sgobbi, kobietę, której w Fiumicello, niewielkim miasteczku w północnej Italii, objawia się ks. Popiełuszko i dyktuje swoje przesłanie. Od ponad szesnastu lat żyje ona tymi nadzwyczajnymi spotkaniami. "Widzę Błogosławionego Popiełuszkę, tak jak widzę mego męża, jak widzę was. Ale nie mogę go dotknąć, on jest duchowy... Moje szczęście nie ma granic, kiedy piszę słowa, które od niego słyszę, moja ręka drży, ale moje serce się raduje" - czytamy wyznanie Sgobbi w książce. Te wizje, choć jeszcze czekają na akceptację Kościoła, już teraz mogą być dobrą okazją do przybliżenia postaci niezłomnego ks. Jerzego wiernym, którzy nie pamiętają jego posługi i kazań.

 Źródło: Męczennik oręduje za nami, w: Nasz Dziennik nr 131/2025 (9.06.2025), s. 10.

6.06.2025 r. - 15. rocznica beatyfikacji bł. Ks. Jerzy Popiełuszki

Nasz Orędownik...

15 lat temu ks. Jerzy Popiełuszko został ogłoszony błogosławionym. Od tamtej pory postać tego męczennika ożywia wiarę polskiego Kościoła. Beatyfikacja tego męczennika komunizmu odbyła się 6 czerwca 2010 r. na placu Piłsudskiego w Warszawie. Uroczystościom z udziałem tysięcy pielgrzymów i kapłanów z całego kraju przewodniczył delegat Papieża Benedykta XVI, ks. abp Angelo Amato, ówczesny prefekt watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 

- Ksiądz Jerzy to postać najbardziej rozpoznawalna w dzisiejszej rzeczywistości Kościoła w Polsce. Jego kult się bardzo szybko rozwija - akcentuje Katarzyna Soborak, świadek życia ks. Jerzego. - Od chwili śmierci jest postrzegany jako postać, która udzielała łask. Ludzie zaczęli się modlić za jego wstawiennictwem od razu po męczeństwie i wypraszali łaski dla siebie, swoich rodzin i Polski. Imię ks. Jerzego zaczęto nadawać ulicom, placom, szkołom i różnym instytucjom. Studenci podjęli tematy prac licencjackich, magisterskich i doktoratów na jego temat. W związku z 40. rocznicą jego męczeńskiej śmierci odbyło się wiele sympozjów, spotkań i wydarzeń modlitewnych - przypomina.

 Znakiem rozwijającego się kultu jest także duże zainteresowanie jego relikwiami. - Prośby o relikwie bł. ks. Jerzego napływają z całego świata, obecnie są już na wszystkich kontynentach. W Polsce znajdują się w 1400 miejscach oraz w 600 poza naszymi granicami. W Gdańsku, Krakowie, Poznaniu istnieją kościoły pod wezwaniem bł. ks. Jerzego. W sumie jest ich dziewięć w Polsce - wymienia Katarzyna Soborak. 

Te wszystkie miejsca kultu to miejsca modlitwy i nieustannego wołania o wsparcie z nieba. I ono przychodzi, o czym świadczą napływające świadectwa o otrzymanych łaskach. Jak wskazuje nasza rozmówczyni, te świadectwa pochodzą nie tylko w Polski, ale także z Wybrzeża Kości Słoniowej, z Anglii, Australii, Francji i innych miejsc. 

- Rozszerzający się kult i otrzymywane łaski świadczą o jednym - o tym, że mordercom ks. Jerzego nie udało się zamknąć mu ust. On mówi dalej. Dociera ze swoim przesłaniem do kolejnych pokoleń, otwiera ich serca na Boga i pomaga w napotykanych trudach - podkreśla Katarzyna Soborak.  

Świadek życia umęczonego przez komunistów kapłana zauważa, że ks. Jerzy pokazał nam, współczesnym, że bać się trzeba tylko zdrady Chrystusa. 

- Nie możemy ze strachu przed światem rezygnować z realizacji naszego powołania chrześcijańskiego. Sam dał nam przykład i poniósł tego najwyższą cenę. Służył Panu Bogu i drugiemu człowiekowi, budował jedność w Narodzie, dbał o godność każdego dziecka Bożego. Teraz pomaga nam kontynuować tę misję - apeluje do współczesnych. 

Przykład życia i pozostawione nauczanie bł. ks. Jerzego są ponadczasowe, ponieważ zawierają w sobie prawdy ewangeliczne. 

- Dla mnie osobiście to wielkie błogosławieństwo, że mogłam znać ks. Jerzego, że dziś widzę, jak wiele się dzieje wokół jego osoby i jak oddziałuje na Kościół. To oddziaływanie trzeba poruszać dalej, aby w duchu nauczania ks. Jerzego przezwyciężać podziały wśród Polaków i jednoczyć życie Narodu wokół wartości, które biorą w obronę każdego człowieka i kierują nasz wzrok w stronę Boga, który może pokonać każde zło - dodaje Katarzyna Soborak. 

Ksiądz Jerzy Popiełuszko został zamordowany przez funkcjonariuszy SB w nocy z 19 na 20 października 1984 r. 30 października 1984 r. z zalewu przy tamie na Wiśle we Włocławku wyłowiono ciało kapłana. Pogrzeb odbył się 3 listopada 1984 r. Proces beatyfikacyjny ks. Jerzego rozpoczął się na szczeblu diecezjalnych w 1997 r., a zakończył w Rzymie 19 grudnia 2009 r. papieskim dekretem o męczeństwie. Dziś jako błogosławiony jest orędownikiem nas i naszych polskich spraw przed Bogiem. 

Źródło: K. Gajkowski, Nasz orędownik, w: Nasz Dziennik nr 129/2025 (6.06.2025), s. 12.